‹‹ poprzedni artykuł   strona główna   następny artykuł ››
Wakacyjna korekta granic

Wakacje w pełni, więc coś lżejszego. Zacznę od pułkownika Kadafiego. Tak, to nie jest lekki temat, pasuje mi jednak do wstępu. Tenże libijski przywódca zaproponował podział Nigerii na część chrześcijańską i muzułmańską, by zapobiec krwawym konfliktom. Postulat nie pozbawiony racji, jako że, nie odpowiadające podziałom etnicznym i religijnym granice, wytyczone arbitralnie przez kolonizatorów, są jedną z najistotniejszych przyczyn afrykańskich rzezi. Pomysł Kadafiego spotkał się z gwałtowną krytyką ze strony najbardziej zainteresowanych, czyli nigeryjskiego rządu. Zostawmy jednak Afrykę, bo wzajemne mordy na tym kontynencie są złym tematem na letnie upały.

Pułkownik Kadafi poszedł za ciosem i, gdy Szwajcarzy potraktowali jego syna bez czci należnej progeniturze dyktatora, zażądał na forum ONZ rozparcelowania Szwajcarii według podziałów językowych i przyłączenia poszczególnych jej części do krajów sąsiednich. Szwajcarzy przyjęli apel Kadafiego jak dobry żart a rząd Konfederacji nie pofatygował się, by zająć jakiekolwiek stanowisko, choć do wakacji było jeszcze daleko. Historia ostatnich kilkuset lat dowodzi, że niemieckojęzycznemu mieszkańcowi  Zurichu bliżej do mówiącego po francusku mieszkańca Genewy niż do posługującego się tym samym co on językiem monachijczyka.

Pomysł najsławniejszego z pułkowników podchwycili jednak politycy współrządzącej Szwajcarskiej Partii Ludowej i wysunęli postulat à rebours – przyłączenia do Szwajcarii nadgranicznych regionów państw ościennych. Dominique Bätting – stołeczny poseł do parlamentu sprecyzował owe roszczenia. Obejmują one północne Włochy, austriacki Vorarlberg, Sabaudię, Alzację i departament Jura we Francji oraz niemiecką Badenię – Wirtembergię. Powiało wojenną grozą, jako że Szwajcarskiej Partii Ludowej podlegają sprawy wojskowe a odpowiedzialny za nie minister – Ueli Maurer zapowiedział uczynienie z armii szwajcarskiej najlepszej na świecie.

Szwajcarzy to jednak Szwajcarzy i cały ogromny projekt modernizacji armii polega na wyposażeniu jej w najnowocześniejszy sprzęt służący jednak jedynie do celów obronnych. Zbrojna interwencja Helwetów w sąsiadujących regionach jest więc dość problematyczna.  Obawy rozwiał ostatecznie sam wnioskodawca, zapewniając, że ma myśli jedynie zmianę granic  drogą procedur demokratycznych. Sąsiedzi odetchnęli.

Sprawa ucichła i nie byłaby warta wspominania, gdyby nie dziennikarze, którzy nie byliby sobą, gdyby nie sprawdzili realności planów szwajcarskich polityków. I tutaj duża niespodzianka.

W sondażu wychodzącej w Como gazety, 74% ankietowanych było za Anschlussem do Szwajcarii. W Górnej Sabaudii istnieje od dłuższego czasu ruch separatystyczny dążący do przyłączenia tego regionu do alpejskiej republiki. W ankiecie internetowej gazety Vorarlberg online respondenci wyrażali podziw dla szwajcarskich standardów: uporządkowanych finansów publicznych, wysokiego poziomu życia, rozwiązywania problemów przy współudziale obywateli. Podobne głosy napłynęły z Badenii – Wirtembergii. Pewien czytelnik wychodzącego w Konstancji Südkuriera napisał wprost, że mentalnie bliżej mu do Helwetów niż do berlińskich bankrutów.

Cóż, po latach przekonywania Szwajcarów, że wstąpienie do Unii Europejskiej to ich jedyna szansa na rozwój, po latach uświadamiania, że nie można trwać przy franku, leżąc w środku strefy euro, po latach pro unijnej propagandy, wbrew wyrażonej w referendach odmowie wstąpienia do Unii, obywatele krajów tworzących rdzeń strefy euro najchętniej opuściliby ją i udali się do strefy franka. Szwajcarskiego.

A dla nas to temat do wakacyjnych przemyśleń. Może, póki czas, czmychnąć z Unii i przystąpić do Konfederacji Helweckiej? A może stwórzmy nad Wisłą drugą Szwajcarię?  Podpatrzmy ich, jak oni to robią? Może właśnie helwetyzacja Polski jest naszą szansą? W każdym razie „Zbudujemy drugą Szwajcarię” może być niezłym hasłem wyborczym. Skoro z Japonią i Irlandią wyszło jak wyszło.

2010-07-20

Dodaj swój komentarz

Nick / imie:
 
Komentarze
Zbigniew Kopczyński 2010-07-22 01:28:46
Do Aborygena: Dowcipny komentarz, ale dla porządku: Jarosław Kaczyński nie jest moim politycznym guru. Są kwestie, w których uważam, że się myli. To m. in. regionalizacja. Twierdzę jednak, że byłby nieporównywalnie lepszym prezydentem niż Bronisław Komorowski. Poza tym, skoro już mój wakacyjny tekst wywołał poważniejsze, niż się spodziewałem, komentarze, pozwolę sobie na komentarz nie tyle pod Pańskim adresem, co tych, którzy tyle mówią o autonomii Śląska. Otóż ich ? jak zaobserwowałem ? zdecydowanie negatywne reakcje na słowa JK to typowy, niestety, dla polskiej dyskusji politycznej przykład przedkładania emocji nad rzeczowy dialog, chłodną kalkulację a nawet własny interes. Skoro nie lubimy Kaczora, należy krytykować i wyśmiewać wszystko co on powie. Otóż, skoro Kaczyński wskazał Bawarię jako wzór dla Śląska ? bez względu na to czy zmienił swoje poglądy, czy jedynie rzucił kiełbasę wyborczą ? należało głośno mu podziękować i obiecać głosy w wyborach. Wtedy sztab Komorowskiego musiałby wymyślić coś, co przebiłoby ofertę Kaczyńskiego. Oczywiście obiecanki wyborcze nic nie kosztują, tak jak obietnica oddania głosów. Niemniej temat autonomii, czy regionalizmu zaistniałby w debacie publicznej i przy następnych wyborach wszystkie komitety wyborcze musiałby się do tego odnieść i wykonać jakieś gesty wobec Ślązaków. Z czasem politycy musieliby podjąć choć małe kroki w tym kierunku, bo ciągle obiecywać się nie da. Trwałoby to trochę, bo dobre pomysły politycy przyswajają sobie dość długo, a ich realizacja to osobny rozdział. A tak wyśmiano Kaczyńskiego więc Komorowski w ogóle nie podjął kwestii regionalnej. Jego sztab skalkulował, że nic tym u Ślązaków nie zyska a stracić może w pozostałych regionach. Teraz można organizować Marsze Autonomii tak długo, aż wszyscy zapomną o co chodzi. Typowe odmrożenie uszu na złość babci. Strzelaniem we własną bramkę jest również mówienie tylko o autonomii Śląska. Powoduje to niechęć innych i podejrzenia o zamiar oderwania Śląska od Polski. I dlaczego z dobrodziejstw większych kompetencji władz regionalnych nie mają skorzystać pozostałe regiony? Wtedy łatwiej będzie zdobyć sojuszników. A obawy o rozbicie dzielnicowe można zbyć wskazując przykłady dobrze zorganizowanych i rozwiniętych państw mających właśnie strukturę regionalną, jak USA, Niemcy czy Szwajcaria, by wrócić do głównego tematu. Wystarczy jasne rozgraniczenie kompetencji władz centralnych i regionalnych z zastrzeżeniem do wyłącznej kompetencji centrum spraw zagranicznych i bezpieczeństwa.
lola 2010-07-21 02:52:58
Janusz ma 100% racji. Żeby to pojąć, niestety trzeba podróżować. Niestety dla tego ze większej części społeczeństwa nie stać. I to jest najsmutniejsze, Wiec może haslo wyborcze Bedziecie jezdzic na wakacje :)
Aborygen 2010-07-21 01:13:56
Toś Pan pojechał po bandzie. Czyżby to nowy kierunek polityczny ( PIS Regionów) wytyczony przez Pana guru, kandydata JK? Wszakże niedawno wskazywał nam drogę do Bawarii. Tak więc przyłączmy Górny Śląsk do Bawarii ( po drodze anektując Śląsk Dolny i Saksonię). Ta zaś po wchłonięciu Badenii-Wirtembergii dołączy do Helwecji. Kraków, budowany przez Niemców może się do nas podłączyć lub z Galicją zachodnia i wschodnią poprzez Słowację dokona anschlussu Austrii. Lublin stworzy nową Unię Lubelską, księstwo warszawskie zostanie terytorium zamorskim Francji, itd. Tylko co zrobi Włoszczowa???
Janusz 2010-07-20 22:00:45
Czy ktoś w Polsce ma pojęcie o Szwajcarii? Napewno nie naród. Czy złodzieją odpowiada porządek i ład? Nikt na świecie nie zbuduje drugiej Szwajcarii. Trzeba być uczciwym. Tą cechę posiadają tylko Szwajcarzy Taka jest ich tradycja, kultura i wychowanie.
Kalendarium

‹‹‹ Czwartek, 09 Września 2010 ›››

  • N 
  • Pn
  • Wt
  • Śr
  • Cz
  • Pt
  • Sb
  • 01
  • 02
  • 03
  • 04
  • 05
  • 06
  • 07
  • 08
  • 09
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
  • 30
Archiwum
Strony które polecam